W drodze ze smakiem

"Raz zobaczyć jakąś rzecz znaczy więcej, niż sto razy o niej słyszeć." Epiktet z Hierapolis

W drodze ze smakiem

Wakacje w Rumunii

Długo nie mogliśmy dojść do porozumienia w sprawie tegorocznych wakacji. Mieliśmy na oku kilka destynacji, ale w końcu wygrała Rumunia. Janek chciał koniecznie nad morze chociaż na kilka dni, ja chciałam przede wszystkim pojeździć po Transylwanii. Oba cele udało nam się osiągnąć. Dlatego też wakacje w Rumunii okazały się bardzo dobrym wyborem. Niniejszy wpis jest krótkim podsumowaniem naszej wyprawy, a jednocześnie wstępem do kolejnych szczegółowych opowieści o odwiedzanych przez nas miejscach.

Wakacje w Rumunii - Sibin
Sibin
Wakacje w Rumunii - autostrada
Autostrada
Wakacje w Rumunii -  most
Płatny most na Dunaju
 waluta Rumunii
Plastikowe rumuńskie leje

W ciągu 10 dni przejechaliśmy Trasą Transfogarską, odwiedziliśmy miasteczka Transylwanii (Sighisoarę oraz Sibin), spędziliśmy weekend w Bukareszcie, kilka dni odpoczywaliśmy nad Morzem Czarnym, i nawet udało nam się spędzić miły dzień w rumuńskich termach. Zobaczyliśmy jedne z nielicznych w Europie czynnych wulkanów błotnych, a także odwiedziliśmy po drodze kilka zamków. Oczywiście szukaliśmy także tradycyjnej rumuńskiej kuchni, czasami się udało, a czasem niestety nie trafiliśmy zbyt dobrze.

Wakacje w Rumunii -  zamek Rupea
Chłopski zamek Rupea
Rumunia wulkany błotne
Wulkan błotny
wulkany błotne niczym Mars
‚Marsjański’ teren wokół błotnych wulkanów
Wakacje w Rumunii -  smażone rybki
Pyyyszne smażone rybki
Wakacje w Rumunii -  jedzenie po drodze

Mieszkańcy

Rumunia – państwo z bardzo ciekawą historią, kulturą, małymi miasteczkami, ładnymi i bogatymi nadmorskimi kurortami, ale też bardzo biednymi wsiami, z rozpadającymi się budynkami czy drogami, po których ciężko przejechać bez uszkodzenia zawieszenia samochodu. Mieszkańcami tego dość dużego państwa są przede wszystkim Rumunii (naród wschodnioromański), ale sporą część (ze względu na dość zawiłą historię) stanowią Węgrzy czy osoby niemieckojęzyczne (Sasi). Dużą grupę stanowią także Romowie (grupa etniczna pochodzenia indyjskiego), nazywani u nas Cyganami, którzy są zupełnie inną nacją niż Rumunii. Nie można zatem utożsamiać Rumunów z Romami. Sami mieszkańcy Rumunii, z którymi mieliśmy do czynienia byli bardzo sympatyczni i pomocni. Przede wszystkim czuliśmy się tam bezpiecznie (może poza jazdą samochodem w Bukareszcie, ale to opiszę innym razem).

Transylwania

Transylwania okazała się bardzo pięknym regionem. Nie dziwi nas tak duża ostatnio popularność wycieczek do tego regionu organizowanych z Polski. Warto przejechać się w rumuńskie Karpaty. Trzeba jednak wziąć dużą poprawkę na górskie drogi. Państwo buduje drogi szybkiego ruchu, ale na razie występują one jedynie w kawałkach. Można utknąć w dużym korku gdzieś w górskich lasach. My tak jednego dnia straciliśmy ponad dwie godziny. Czuliśmy się jakbyśmy jechali po rumuńskiej zakopiance 😉 I rzeczywiści rozładowało się w pewnej górskiej bardzo turystycznej miejscowości 😉 Zakopane jak nic 😀 Drugie miejsce, w którym staliśmy (w małym) korku to słynna droga Transfogarska. Trasa z przepięknymi widokami – polecamy z całego serca – ALE wjazd od strony południowej. Ominęliśmy w ten sposób gigantyczny korek pojazdów z osobami jadącymi w przeciwnym (polecanym wszędzie) kierunku.

Wakacje w Rumunii -  trasa Transfogarska
Trasa Transfogarska
Rumunia korek na trasie
Korek od północnej strony trasy

Oprócz pięknych górskich widoków podziwianych z drogi, na pewno warto zatrzymać się w transylwańskich miasteczkach. My odwiedziliśmy dwa – Sighisoarę oraz Sibin. Oba miasteczka dość mocno turystyczne w sezonie, ale nie było to zbytnio uciążliwe. Każde z nich ma swój specyficzny klimat.

Wakacje w Rumunii - Sighisoara panorama
Sighisoara
 Sighisoara
Sighisoara
 Sighisoara wieża
Sighisoara
Rumunia -  Sibin słodycze salami
Słynne słodycze z Sibiu
Rumunia  Sibin nocą
Sibin nocą

Nad Morzem Czarnym

Rumuńskie nadmorskie miejscowości nie są częstym celem polskich turystów. W ogóle odczuliśmy, że zagraniczni turyści są bardzo małą grupą w tamtejszych kurortach. I muszę przyznać, że bardzo nam to odpowiadało. Było tak, jakby to napisać, swojsko 😀 Ale to, że turystów z zagranicy było jak na lekarstwo nie znaczy, że turystów nie było w ogóle. Wręcz przeciwnie – były i to tłumy. Na głównej plaży w miejscowości, w której się zatrzymaliśmy na kilka dni (Costinesti), nie szło wcisnąć igły. Tak – Rumuni uwielbiają spędzać czas na plaży. Ale dla chcącego nic trudnego, wystarczy przejść się plażą w jedną czy drugą stronę i można znaleźć nieoblegane miejsce. Na piasku (a raczej drobinkach popękanych muszelek) można spokojnie rozłożyć się na ręczniku i podziwiać piękny kolor morza. Sama woda była ciepła, nie tak ciepła jak Adriatyk, ale na pewno cieplejsza od Bałtyku o tej porze roku, i przede wszystkim, mimo upałów – bez sinic 🙂

Wakacje w Rumunii -  Kasyno w Konstancy
Nieczynne Kasyno w Konstancy
Wakacje w Rumunii - jachty
Wakacje w Rumunii -  Costinesti plaża
Costinesti

Bukareszt

Jeżeli chodzi o stolicę, to Bukareszt jest pierwszym miejscem w Europie, w którym naprawdę ciężko było nam się poruszać samochodem. Jazda po Warszawie czy nawet stolicy Albanii to przy tym bułka z masłem 😉 Sam Bukareszt okazał się całkiem ładnym miastem z fajnym klimatem, pomimo tego, że niegdyś zburzono bardzo dużą część starówki. Zachowało się sporo zabytkowych budynków, które czasami niestety są bardzo zaniedbane. W centrum znajduje się wiele miejsc, w których można posmakować dań zarówno rumuńskich jak i bardziej światowych. Zadbano też o miejsca, w których mieszkańcy mogą odpocząć – parki są bardzo ładne, a w jednym, który odwiedziliśmy można nawet popływać rowerkami wodnymi na mini jeziorku. Idealne miasto na weekendową przerwę 😀

Wakacje w Rumunii -  Bukareszt Pałac Ludowy
Pałac Ludowy
Rumunia -  budynek rudera
‚Ratowany’ budynek

Drakula

Wizerunek tego najbardziej znanego przedstawiciela wampirów można znaleźć przede wszystkim na przedmiotach, które można kupić najczęściej w miasteczkach Transylwanii (przede wszystkim w Sighisoarze). Sama postać Drakuli została zainspirowana osobą władcy Wołoszczyzny (historyczna kraina w Rumunii) – Włada Palownika, który urodził się właśnie w Sighisoarze. Do samego słynnego zamku Drakuli w Branie nie dotarliśmy. Co więcej zrobiliśmy to trochę celowo – jest to chyba najpopularniejsze miejsce w całej Transylwanii, gdzie jednak podobno sam Palownik nie mieszkał. To jedynie dobry chwyt marketingowy 😉 Widzieliśmy za to zamek Poenari, który był rzeczywiście siedzibą pierwowzoru Drakuli 😉

Wakacje w Rumunii - prawdziwy zamek Drakuli Poenari
Zamek Poenari

Rumunia, ogólnie rzecz biorąc, bardzo nam się spodobała 😀 W górach i nad morzem czuliśmy się bardzo dobrze. Na pewno te 10 dni to za mało, aby poznać ten różnorodny kraj, ale warto chociaż spróbować i spędzić wakacje w Rumunii 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.