W drodze ze smakiem

"Raz zobaczyć jakąś rzecz znaczy więcej, niż sto razy o niej słyszeć." Epiktet z Hierapolis

W drodze ze smakiem

Kruja i Durres, czyli północna Albania w sezonie

W Albanii spędziliśmy jedynie trzy dni. Poza stolicą, chcieliśmy pojechać nad Adriatyk. Niezbyt szczęśliwie wybraliśmy Durres, bardzo oblegane w sezonie. Starczyło nam również czasu na Kruję, małe miasteczko z historią w tle.

 

Kruja

 

Kruja jest małym historycznym miasteczkiem położonym niedaleko Tirany. Jest to jedna z najsłynniejszych atrakcji turystycznych Albanii. Bardzo często to właśnie do Krui organizowane są jednodniowe wycieczki z Czarnogóry. Z pewnością na takie krótkie wyprawy wybierają się nasi rodacy, ponieważ trafiliśmy na kilka takich grupek turystów. Oczywiście sprzedawcy na urokliwym małym bazarku znają już niektóre polskie słowa i próbują w ten sposób zachęcać do zakupu pamiątek. A w tych można przebierać, od ręcznie robionych na miejscu przedmiotów, jak np. dywany, po chińskie pamiątki spotykane na całym świecie.

 

Albania Kruja bazar
bazar
Albania Kruja bazar
bazar
Albania Kruja bazar
bazar
Albania Kruja bazar
bazar

 

Oprócz pięknie wyglądających kramów można również zatrzymać się na posiłek w jednej z kilku restauracji. Niestety to tutaj skosztowaliśmy po raz pierwszy bałkańskich gołąbków – dolmy (japrak), zawijanych w liście winogron. Piszę niestety, ponieważ były przeraźliwie kwaśne. W tamtym momencie myśleliśmy, że może tak ma być, ale parę dni później okazało się, że mogą być znacznie smaczniejsze 😉 Gołąbki nie powalały, za to zamówiona musaka była całkiem smaczna. Raczej nie polecamy tej knajpki, chociaż sami wybraliśmy ją ze względu na bardzo dobre opinie…

 

Albania Kruja dolma
bałkańskie gołąbki – dolma
Albania Kruja musaka
musaka

 

Bazar znajduje się przy uliczce prowadzącej do głównej atrakcji miasteczka – Twierdzy, dawnej siedziby bohatera narodowego Skanderbega, który trzykrotnie odparł w tym miejscu najazd imperium osmańskiego. Z samego oryginalnego zamku pozostały jedynie pozostałości murów oraz wieża. Samą twierdzę, w której znajduje się muzeum poświęcone Skanderbegowi, odrestaurowano pod kierownictwem córki Envera Hodży, tej samej, która stoi za budową słynnej Piramidy w Tiranie. Na terenie kompleksu zamkowego znajduje się także Muzeum Etnograficzne, w którym można obejrzeć przedmioty pochodzące z życia dawnych mieszkańców Albanii.

 

Albania Kruja zamek twierdza
Zamek
Albania Kruja zamek twierdza
ruiny Zamku
Albania Kruja Muzeum Skanderbega
Muzeum Skanderbega

 

Będąc w okolicach na pewno warto odwiedzić Kruję. Jest to jedno z najważniejszych historycznie miejsc Albanii, wręcz miejsce kultu jej bohatera.

 

Durres

 

Mieszkańcy Tirany najchętniej wypoczywają nad Adriatykiem w Durres, do którego mają najbliżej. Z tego względu w letnie weekendy Durres jest oblegane przez turystów z zagranicy, jak również przez mieszkańców stolicy chcących odetchnąć na wybrzeżu. Nasz pobyt w tym największym nadmorskim albańskim mieście wypadł właśnie w weekend. Spędziliśmy tam „aż” dwie noce. Chcieliśmy jednego dnia tak po prosu rozłożyć się na leżakach, zażywać kąpieli słonecznych jak i tych w Adriatyku. Nad samym morzem rozłożone są parasole, każdy z dwoma leżakami. Ceny za wypożyczenie takiego zestawu różnią się znacznie (od 3 do nawet 7 Euro) z niewiadomego nam powodu. Pomimo ogromnej ilości plażowiczów, nie ma wielkiego tłoku (ani parawanów 😉 ), ponieważ każdy posiada swój leżak i nie przeszkadza innym.

Po tygodniu spędzonym każdego dnia w innym miejscu, takie wylegiwanie było nam naprawdę potrzebne. Woda w Adriatyku jest przeraźliwie słona,bardzo ciepła i wbrew czytanym opiniom wcale nie była jakoś szczególnie brudna, na pewno nie bardziej niż Bałtyk w sezonie. Co ważne dla osób nie lubiących lub nie umiejących pływać oraz dzieci, dno się obniża bardzo łagodnie. Trzeba przejść spory kawałek w głąb morza, aby stracić grunt pod nogami.

 

Albania Durres morze adriatyk
Morze Adriatyckie
Albania Durres deptak
deptak
Albania Durres plaża
plaża
Adriatyk DUrres plaża pączki
pączusie

 

Ogólnie rzecz ujmując, jeżeli ktoś szuka ciszy i spokoju, to do Durres w sezonie niech lepiej nie jedzie. Miasto tętni życiem cały dzień, zwłaszcza po zmroku. Restauracje jak we wszystkich miejscach, w których byliśmy do tej pory na Bałkanach, pękają w szwach. Tutaj również najbardziej rozpowszechnione są piekarnie z burkami z różnym nadzieniem i potrawy z grilla. Pojawił się również rożen, dlatego skusiliśmy się na kurczaka w obleganej małej, rodzinnej knajpce. Szału nie było, ale smakowało. Na rożnie przygotowywane były również głowy jagnięce, ale nie próbowaliśmy, raczej nie wyglądały smakowicie 😉

 

Albania Durres kurczaki rożno
kurczaki z rożna
Albania Durres owoce bazar
owoce i warzywa na bazarze
Albania Durres burek z mięsem
burek z mięsem

 

W centrum Durres z pewnością warto zobaczyć starożytny rzymski amfiteatr. Niestety nam nie było dane do niego dotrzeć. Wychodząc z plaży, zza luksusowych hoteli, ukazał nam się zupełnie inny obrazek miasta. Wyglądało to tak jakby Albańczycy dbali o część typowo turystyczną, aby pokazać piękny obrazek kurortu, a w miejscach, gdzie turystów zwyczajnie nie było, nie dbali o nic. Byliśmy niedaleko portu, kiedy natknęliśmy się na gromadę wielkich szczurów buszujących w stertach rozsypanych wszędzie śmieci. Nie wiem czemu, może ze zmęczenia, zwyczajnie spanikowałam i już nigdzie nie chciałam iść. Zauważyliśmy też, że blisko portu (gdzie również znajdowały się ekskluzywne hotele) plaża jest bardzo brudna. Uczulam, jeżeli ktoś się wybiera do Albanii, niech zapozna się ze zdjęciami okolic hotelu. Nawet najpiękniejszy hotel z all inclusive może stać w miejscu, gdzie nikt nie chciałby wypoczywać. W tym momencie najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie odludnego miejsca, gdzie plażę będziemy mieć tylko dla siebie.

 

Albania Durres osioł
osioł
Albania Durres brudna plaża
brudna plaża przy porcie
Albania Durres adriatyk
Adriatyk

 

Durres zdecydowanie nie jest dla wielbicieli spokojnego wypoczynku na łonie natury. Tutaj latem panuje raczej atmosfera znana z Sopotu lub Zakopanego w sezonie 😉

Albania zostawiła w nas mieszane uczucia. Fakt, byliśmy w szczycie sezonu, co na pewno zniekształciło jej obraz. Myślę, że warto wybrać się poza sezonem, a już na pewno chciałabym jeszcze zobaczyć południowe regiony położone nad Morzem Jońskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.