W drodze ze smakiem

"Raz zobaczyć jakąś rzecz znaczy więcej, niż sto razy o niej słyszeć." Epiktet z Hierapolis

W drodze ze smakiem

Bałkański Road Trip

Mając całe dwa tygodnie wolnego w tym roku, postanowiliśmy wyjechać w cieplejsze miejsce, ale nie za daleko, a konkretnie na Bałkany. Tylko który kraj wybrać? Nie mogliśmy się zdecydować i postanowiliśmy wyruszyć w poszukiwaniu naszego miejsca na Bałkanach. Chociaż wiedzieliśmy, że poznamy zaledwie namiastkę półwyspu, mieliśmy nadzieję, że przebywając kilka dni w danym kraju dowiemy się, które miejsce najbardziej nam odpowiada. Ach jakże złudna była to nadzieja…

Jednak zacznijmy od początku. Plan: przez dwa tygodnie przejechać samochodem łącznie 4000 km, w każdym kraju zatrzymując się na dwa, trzy dni w innym miejscu. Nocowaliśmy w 13 miejscach w 6 krajach: na Węgrzech, w Serbii, Macedonii, Albanii, Czarnogórze oraz Bośni i Hercegowinie. Ruszaliśmy zawsze rano lub w południe, dojeżdżaliśmy popołudniu w kolejne miejsce, gdzie zwiedzaliśmy bądź zażywaliśmy kąpieli w Adriatyku.

I uwaga – logistycznie wszystko się udało. Jednymi z problemów jakie napotkaliśmy, to niedokładne adresy noclegów, przez co czasem musieliśmy krążyć bądź czekać aż wynajmujący nas znajdzie i doprowadzi jak te owieczki we właściwe miejsce 😉 Mieliśmy też ogromne szczęście na granicach, ponieważ najdłużej czekaliśmy jakieś 15 minut. Tego się bałam najbardziej pamiętając 3 godzinne oczekiwanie na granicy z Ukrainą. Nie znaczy to, że korków nie ma, wręcz przeciwnie, po prostu jechaliśmy we właściwych kierunkach. Na granicy albańsko-czarnogórskiej korek w przeciwną stronę sięgał kilku kilometrów, a czas oczekiwania z pewnością przekraczał kilka godzin.

Nie mieliśmy też jakichś nieprzyjemnych sytuacji drogowych, wiedzieliśmy, że trzeba uważać na drogach, gdzie panuje trochę inna kultura jazdy. Zawieszenie naszego samochodu także miało się całkiem dobrze, ponieważ drogi po których się poruszaliśmy były w naprawdę dobrym stanie. Niestety skróty, jakie pokazywała nawigacja często okazywały się drogami gruntowymi, czy polnymi (pomimo wyłączenia w nawigacji takich rodzajów dróg). Z tego względu poruszaliśmy się głównymi drogami, nie zważając na podpowiedzi nawigacji.

Co nas najbardziej urzekło? Zapewne to co każdego na Bałkanach – wspaniałe widoki. Warto było przemierzyć tyle kilometrów właśnie samochodem dla malowniczych tras: góry, doliny, mosty, tunele, zatoczki, z jednej strony morze z drugiej góry, z jeszcze innej wielkie przepaście podnoszące poziom adrenaliny.

Druga sprawa mieszkańcy – bardzo sympatyczni, pozytywnie nastawieni do turystów. Będąc w najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejscach nigdy nie wiem jak mocno ta serdeczność jest autentyczna, jednak tutaj dało się to odczuć. Niestety odwiedzane przez nas kraje wciąż zmagają się z demonami przeszłości, jednak wyraźnie widoczne jest dążenie, aby otworzyć się na świat, pokazać jak wiele mają do zaoferowania.

Trzeci, choć dla nas bardzo istotny punkt – jedzenie. I tutaj niestety, super zachwytu nie było. Co nie oznacza, że nam nie smakowało. Po prostu to trochę nie nasze smaki, ale jak najbardziej zdajemy sobie sprawę, że w tak krótkim czasie posmakowaliśmy tylko części przysmaków. Dodatkowo, wiem również, że mogliśmy źle trafić. Taki przykład: dolma, czyli bałkańska wersja gołąbków zawijanych w liście winogron. Jedliśmy je w dwóch miejscach, w pierwszym były strasznie kwaśne, zupełnie nam nie smakowały, wręcz się do nich zraziliśmy. Na szczęście po kilku dniach, w innym miejscu Janek zaryzykował i znowu je zamówił. Tym razem były tylko subtelnie kwaśne, naprawdę smaczne.

I teraz odpowiedź na pytanie, który kraj nam się najbardziej podobał? Janek ma swojego faworyta – Czarnogórę. Ja nie mam, po tak krótkim czasie nie mogę żadnego wskazać. W każdym miejscu podobały mi się inne kwestie, każdy region ma swój urok. Także mój pomysł, aby zobaczyć i zdecydować, gdzie koniecznie musimy wrócić nie wypalił, albo może wypalił aż za bardzo, ponieważ teraz chciałabym wrócić do każdego z nich na dłużej 🙂

Niedługo napiszę bardziej szczegółowo co nas zachwyciło, a co mniej w każdym z odwiedzanych miejsc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.